Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: Access denied for user 'promed'@'localhost' (using password: NIE) in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: A link to the server could not be established in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: Access denied for user 'promed'@'localhost' (using password: NIE) in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: A link to the server could not be established in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: Access denied for user 'promed'@'localhost' (using password: NIE) in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: A link to the server could not be established in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197
Pierwsza pomoc | Jakub Rychlik - Part 2

Pierwsza pomoc

Wypadek komunikacyjny – jak się zachować?

Wypadki – wiadomo – zdarzają się. Trochę już pracuję i zauważyłem, że niestety mało kto umie się prawidłowo zachować podczas wypadku komunikacyjnego. Jak więc prawidłowo zachować się widząc wypadek komunikacyjny?

Zakładając, że jedziemy autem kolejność postępowania powinna być następująca:

  • zatrzymaj możliwie prawidłowo własny samochód (ok. 20 – 30 metrów od zdarzenia, zależnie od warunków otoczenia), zabezpiecz go przed przemieszczeniem, wyłącz silnik
  • włącz światła awaryjne, pozycyjne
  • przed wyjściem z auta KONIECZNIE dokładnie się rozejrzyj
  • załóż kamizelkę odblaskową – nawet w dzień będziesz lepiej widoczny, a do tego będziesz postrzegany bardziej profesjonalnie (7 – 10 zł to naprawdę niewielki wydatek, do kupienia w marketach, stacjach benzynowych, sklepach z akcesoriami motoryzacyjnymi)
  • ustaw trójkąt ostrzegawczy – przepisy ruchu drogowego określają na jakich drogach i w jakiej odległości powinien być ustawiony, ale kto z nas to zmierzy? ważne, aby trójkąt nie stał bezpośrednio za naszym autem, ale przynajmniej ok. 30 – 50 metrów, a im szybsza trasa, tym dalej…
  • oceń bezpieczeństwo miejsca zdarzenia, jeśli to możliwe, to podejmij dodatkowe czynności w celu zapewnienia bezpieczeństwa
  • oceń sytuację: rodzaj zdarzenia (jedno auto? dwa? autobus? cysterna?), ilość poszkodowanych (jeśli nie jest możliwe podanie dokładnej liczby poszkodowanych, bo jest to np. pełny autobus – należy podać przybliżoną ilość poszkodowanych), czy poszkodowani są uwięzieni w pojazdach?
  • wezwij pogotowie ratunkowe oraz inne służby wg potrzeby. Zapraszam: prawidłowe wezwanie pogotowia i numery alarmowe w Polsce
  • wyłącz zapłon, wyciągnij kluczyki ze stacyjki uszkodzonych pojazdów (najlepiej zostaw je na podszybiu)
  • zacznij udzielać pierwszej pomocy
  • jeśli to konieczne (i możliwe) rozpocznij ewakuację poszkodowanych

 

W ratownictwie im więcej osób, tym lepiej (o ile nie będą sobie wzajemnie przeszkadzać), więc jeśli mamy taką możliwość, należy prosić o pomoc innych świadków zdarzenia, czy też lżej poszkodowanych. Ludzie pomogą, szczególnie, gdy zobaczą lidera, rozpoznają kogoś, kto WIE co robić.

Pamiętajmy, że zawsze, najważniejsze jest BEZPIECZEŃSTWO, ale ewentualne zagrożenie powinno być realne, a nie wyimaginowane…

O bezpieczeństwie…

„Bezpieczeństwo własne jest najważniejsze. Dobry ratownik, to żywy ratownik. Nie potęgujemy ilości poszkodowanych“ – to słowa, które zawsze można usłyszeć na moich (i zapewne nie tylko moich) szkoleniach.

Cokolwiek robimy, pamiętajmy zawsze o bezpieczeństwie. O bezpieczeństwie własnym, bezpieczeństwie miejsca zdarzenia. W sytuacji, gdy nie jest bezpiecznie należy (o ile to możliwe) podjąć środki w celu zabezpieczenia miejsca zdarzenia i dopiero zacząć udzielać pierwszej pomocy.

W większości sytuacji prawdopodobnie będzie bezpiecznie, ja jednak uczulam Was na te kilka procent, kiedy bezpiecznie może nie być.

Bezpieczeństwo własne dotyczy przede wszystkim zabezpieczenia siebie przed bezpośrednim kontaktem z poszkodowanym. Podstawowym zabezpieczeniem są rękawiczki (najlepiej nitrylowe). Co prawda wcale nie tak łatwo się czymś zarazić udzielając pierwszej pomocy, jednak zawsze lepiej zapobiegać, niż leczyć, lub żyć w niepewności. Rękawiczki są podstawowym wyposażeniem każdej apteczki. Nie zajmują dużo miejsca, zmieszczą się w każdej kobiecej torebce, w każdym plecaku, a kosztują grosze.

Bezpieczeństwo miejsca zdarzenia to bardzo szerokie zagadnienie, ponieważ będzie ono zależało od sytuacji, w jakiej się znajdziemy.

Przykładowe zagrożenia:

  • zwierzęta – mam na myśli głównie psy, ale jeśli wypadek ma miejsce w stadninie koni…? Czy jesteśmy w stanie przewidzieć, jak zachowa się koń? Pracując już kilka lat, za każdym razem wchodząc na wizytę pytam: „czy jest pies?“. Często słyszę, że „jest, ale nie gryzie“. „Nie gryzie“ oznacza, że do tej pory nie ugryzł, a co zrobi dziś widząc obcych, dziwnie pachnących, dziwnie ubranych ludzi, którzy naruszają „jego“ królestwo? W naszym pogotowiu kilka poszarpanych nogawek (i nie tylko) już się zdarzyło…
  • ruch uliczny – jeśli poszkodowany leży na jezdni, to zanim zaczniemy mu pomagać warto zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Jeśli jedziemy autem należy zatrzymać się, włączyć światła awaryjne, pozycyjne, ustawić trójkąt ostrzegawczy i dopiero działać. Warto również założyć kamizelkę odblaskową. Jeśli zabezpieczenie miejsca zdarzenia nie jest możliwe, a istnieje realne zagrożenie, należy usunąć poszkodowanego z zagrożonego miejsca. Przytoczę tu tragiczne zdarzenie sprzed kilku lat: na trasie Opatówek – Błaszki kierujący autem osobowym uderzył chyba w ciągnik (mniejsza o szczegóły zdarzenia, bo nie w tym rzecz). Nic wielkiego się nie stało, kierowcy wysiedli, zaczęli rozmawiać, a po chwili z auta, od strony jezdni wysiadło dziecko, wprost pod inne nadjeżdżające auto…
  • prąd – co zrobić, jeśli byliśmy świadkami porażenia prądem? Np. znajomy (nie życzę nikomu) naprawiał przedłużacz i zapomniał go odłączyć? Wyciągnąć wtyczkę? Odciągnąć kabel drewnianym elementem (kijem, krzesłem)? Nic z tych rzeczy. Jeśli to możliwe, to należy odciąć dopływ prądy za pomocą głównego wyłącznika prądu i dopiero zacząć działać. Jeśli to niemożliwe, pozostaje nam telefon na pogotowie ratunkowe z informacją o zdarzeniu. Warto też poinformować pogotowie energetyczne (tel. 991). Energetyka ma teraz takie możliwości, że może zdalnie wyłączyć cały sektor. Wspomnę tutaj zadanie z pewnych mistrzostw w ratownictwie medycznym, gdzie kilka zespołów dało się nabrać i próbowało uwolnić poszkodowanego z kabli za pomocą kija… Zespoły tłumaczyły się, że kij z drewna, nie przewodzi, zapominając o tym, że chodzili po mokrej trawie, zapominając o możliwym napięciu krokowym…
  • pożar, gaz, zagrożenie wybuchem – wszystko w jednym worku, bo wiąże się z ogniem. Gdzie ogień, tam ryzyko wielkich zniszczeń i nieprzewidywalnych skutków. Tu szczególne znaczenie ma szybkie wezwanie straży pożarnej, przeprowadzenie ewakuacji poszkodowanych i o ile to możliwe rozpoczęcie akcji gaśniczej. Zwracam uwagę, że jedną, obowiązkową w każdym aucie gaśnicą to można ewentualnie ugasić ognisko (pod warunkiem, że nie będzie duże).
  • ludzie – jeśli pięć osób „tłumaczy“ jednej osobie za pomocą rąk i nóg, że jej nie lubią, to czy mamy jakieś szanse? A jeśli agresor jest uzbrojony w nóż, lub inny niebezpieczny przedmiot? Wprawny nożownik może zadać 3 – 5 cięć w ciągu 1 sekundy… Lepiej wtedy dyskretnie się wycofać i z bezpiecznego miejsca wezwać pomoc. Przy czym zwracam uwagę, że jeśli zadzwonimy na pogotowie ratunkowe, to trzeba koniecznie podkreślić, że nie jest bezpiecznie. Zasada „bezpieczeństwo jest najważniejsze“ obowiązuje również zespoły pogotowia ratunkowego. Jeden z moich kolegów ratowników po ataku niezbyt zadowolonego „chorego“ był na ponad rok wyłączony z pracy i przeszedł kilka operacji…

Niebezpieczeństwo zwalnia nas z bezpośredniego udzielenia pomocy, co nie znaczy jednak, że możemy odejść i udawać, że nic się nie stało. Zwracam uwagę, że zagrożenie musi być realne. Nie może to być tłumaczenie w rodzaju „nic nie zrobiłem, bo myślałem, że się potknę i złamię nogę“. Podkreślam jeszcze raz – prawdopodobnie w ok. 90% sytuacji będzie bezpiecznie, uczulam jednak na te 10%, gdy bezpiecznie może nie być.

I jeszcze apel… O ile to możliwe: BĄDŹ WIDOCZNY!


W przyszłości opiszę kilka pogotowianych opowieści związanych z bezpieczeństwem, abyście wiedzieli, co ciekawego w życiu może nam się przytrafić…


Kiedy wezwać pogotowie ratunkowe?

Z założenia Zespoły Ratownictwa Medycznego (ZRM), czyli karetki pogotowia ratunkowego (ale także Lotnicze Pogotowie Ratunkowe) powinny udzielać pomocy w stanach zagrożenia życia lub stanach nagłych mogących prowadzić do istotnego pogorszenia stanu zdrowia.

Stanem nagłego zagrożenia zdrowotnego — określa się stan polegający na nagłym lub przewidywanym w krótkim czasie pojawieniu się objawów pogarszania zdrowia, którego bezpośrednim następstwem może być poważne uszkodzenie funkcji organizmu lub uszkodzenie ciała lub utrata życia, wymagający podjęcia natychmiastowych medycznych czynności ratunkowych i leczenia (def. z ustawy o państwowym ratownictwie medycznym).

Warto pamiętać, że pogotowie ratunkowe, to nie „przychodnia na kółkach”. Nie przepisze recepty, nie wypisze skierowania do specjalisty, nie da mitycznego „zastrzyku na wzmocnienie” u osoby przewlekle chorej, nie nakarmi i nie napoi, ani nie umyje pacjenta (tak, między innymi takich rzeczy często od nas oczekują pacjenci i ich rodziny).

Zadaniem pogotowia ratunkowego jest ratowanie życia i zdrowia w stanach nagłych.

Sytuacja, w których należy wezwać pogotowie ratunkowe:

  • utrata przytomności
  • zaburzenia świadomości
  • napad drgawek
  • nagły, silny ból w klatce piersiowej
  • zaburzenia rytmu serca
  • nasilona duszność
  • nagły, silny ból brzucha
  • uporczywe wymioty
  • wymioty z krwią
  • masywny krwotok z dróg rodnych
  • masywny krwotok z dolnego odcinka przewodu pokarmowego
  • gwałtownie postępujący poród
  • ostra reakcja alergiczna, będąca np. efektem ukąszenia, użądlenia, zażycia leku
  • zatrucia lekami, gazami, substancjami psychoaktywnymi
  • rozległe oparzenia
  • wyziębienie organizmu
  • udar cieplny (przegrzanie)
  • porażenie prądem
  • podtopienie, utonięcie
  • agresja w przebiegu choroby psychicznej
  • próba samobójcza
  • upadek z wysokości
  • obrażenia kończyny dolnej, które uniemożliwiają poruszanie
  • masywne krawawienie
  • wypadek komunikacyjny

 

To tylko ogólny zarys. Trudno wymienić wszystkie stany, które wymagają pomocy zespołu pogotowia ratunkowego. Zawsze należy kierować się zdrowym rozsądkiem. Niekiedy warto się zastanowić, czy nie będzie lepiej, jeśli sami zawieziemy poszkodowanego do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego? A może warto wyjechać zespołowi „na spotkanie” (oczywiście o ile to możliwe).

Ilość zespołów ratownictwa medycznego jest ograniczona i odgórnie ustalona przez wojewódzki plan działania sytemu Państwowe Ratownictwo Medyczne.  Określa on między innymi ilość, rodzaj i rozmieszczenie ZRM.

Dla przykładu: na terenie Kaliszu i powiatu kaliskiego znajduje się łącznie 7 karetek. 4 zespoły „podstawowe” (bez lekarza w składzie) i 3 zespoły „specjalistyczne” (z lekarzem w składzie zespołu). 3 zespoły „P” rozlokowane są na podstacjach w miejscowościach: Stawiszyn, Brzeziny i Lisków. A 3 zespoły „S” i 1 zespół „P” znajdują się w stacji Pogotowia Ratunkowego w Kaliszu.

Jak łatwo przewidzieć, czasem ilość karetek nie jest adekwatna do ilości zgłoszeń (a co za tym idzie do ilości wyjazdów).

Pamiętajmy, że być może nie jesteśmy jedyni w danym momencie potrzebującymi pomocy. Stąd też wielki apel o rozsądek w korzystaniu z usług pogotowia ratunkowego…



Jak prawidłowo wezwać pogotowie ratunkowe?

Znamy już numery alarmowe, to teraz warto wiedzieć, jak prawidłowo wezwać pomoc.

Zakładając, że potrzebujemy pomocy pogotowia ratunkowego, wybieramy nr 999, lub ewentualnie (w razie problemów z numerem 999) 112. Aby prawidłowo wezwać pomoc, trzeba jakby samemu sobie odpowiedzieć na cztery ważne pytania:

  • Gdzie? – określ miejsce zdarzenia. O ile to możliwe należy podać dokładny adres, ale też wszelkie charakterystyczne punkty, które ułatwią dojazd pogotowia.
  • Co? – co się stało. Krótki opis zdarzenia. Czy jest to napad drgawek, ból w klatce piersiowej, ból brzuch? A może wypadek komunikacyjny? Jeśli tak, to ilu jest poszkodowanych? Czy poszkodowani są uwięzieni w pojazdach?
  • Kto? – kto jest poszkodowany. Czy jest to kobieta, mężczyzna, ile mniej więcej ma lat. Jeśli znamy imię i nazwisko poszkodowanego, to również należy je podać.
  • Co? – co wybadano. Czy poszkodowany jest przytomny, czy oddycha, czy widać jakieś obrażenia. Jeśli wiemy, że na coś choruje, przyjmuje leki, to również trzeba to powiedzieć.

Nigdy nie rozłączaj się jako pierwszy, dyspozytor może zadać dodatkowe pytania. Zapyta zapewne o imię i nazwisko zgłaszającego, aby w przypadku trudności w dotarciu zespołu na miejsce móc się skontaktować i poprosić o dodatkowe wskazówki. Staraj się mówić spokojnym głosem i odpowiadać na pytania dyspozytora. Twoja współpraca z dyspozytorem ułatwi mu podjęcie szybkiej i odpowiedniej decyzji.


Numery alarmowe w Polsce

Temat wydaje się prosty. Tak prozaiczny, że  niemal śmieszny.

A jednak wiele razy, gdy na swoich zajęciach pytałem o numer na pogotowie energetyczne, czy pogotowie gazowe, odpowiadało mi milczenie…

Numery alarmowe w Polsce określa ustawa z dnia 16 lipca 2004 r. – Prawo telekomunikacyjne

Podstawowe numery alarmowe:

  • 999 – pogotowie ratunkowe
  • 998 – Państwowa Straż Pożarna
  • 997 – Policja
  • 112 – ogólnoeuropejski numer alarmowy

 

Pozostałe numery alarmowe:

  • 994 – pogotowie wodno – kanalizacyjne
  • 993 – pogotowie ciepłownicze
  • 992 – pogotowie gazowe
  • 991 – pogotowie energetyczne
  • 986 – straż miejska
  • 985 – ratownictwo morskie i górskie
  • 601 100 100 – numer ratunkowy nad wodą (WOPR)
  • 601 100 300 – numer ratunkowy w górach (GOPR/TOPR)

 

Czy to w ogóle istotne? A może wystarczy znać trzy podstawowe numery telefonów alarmowych (999, 998, 997), albo jedynie numer 112, który docelowo ma być telefonem alarmowym dla wszystkich służb? Niestety (mimo wielu unijnych kar) numer 112 nie wszędzie w Polsce działa prawidłowo. W pewnych częściach Polski dodzwonimy się do Centrum Powiadamiania Ratunkowego, a w innych do Policji, czy też PSP.

Teoretycznie każda ze służb ratunkowych ma obowiązek przyjąć każde zgłoszenie. Jeśli więc widząc pożar wybierzemy 997, zamiast 998, to zgłoszenie powinno zostać przyjęte i przekazane do odpowiedniej służby. Tyle, że w ten sposób powstaje znana nam z dzieciństwa zabawa w „głuchy telefon”.

Jeśli więc potrzebujemy pomocy medycznej – dzwońmy pod numer 999, jeśli pomocy straży pożarnej to numer 998 itd. Bezpośredni kontakt z odpowiednią służbą skraca czas przyjęcia zgłoszenia i finalnie uzyskania pomocy.

 

 


Mity na temat pierwszej pomocy

Na temat udzielania pierwszej pomocy krąży cała masa mitów. Niektóre z nich są tak silne, że część z nas z tego powodu nie udziela pierwszej pomocy, bądź robi to – najdelikatniej mówiąc – nie do końca dobrze.

W tym wpisie postaram się przytoczyć kilka z nich i od razu je obalić.

Najczęściej spotykane mity:

  • „lepiej nie dotykać poszkodowanego, bo można zrobić coś źle i w ten sposób mu zaszkodzić“ – a w jaki sposób zaszkodzić komuś, kto jest nieprzytomny, nie porusza się i nie oddycha? Jedynie przez zaniechanie, czyli właśnie przez nicnierobienie…
  • „jak zrobimy coś źle, to poszkodowany może nas pozwać do sądu” – pozwać to może nas każdy i za cokolwiek (na drodze postępowania cywilnego), ale za to, że chcieliśmy go ratować? Niech spróbuje…;-)
  • „podczas napadu drgawek należy włożyć coś do ust, żeby poszkodowany nie odgryzł sobie języka“ – podczas napadu drgawek zazwyczaj występuje szczękościsk, który powoduje, że ciężko jest otworzyć usta poszkodowanego. Poza tym, nie ma takiej potrzeby. Nie ma możliwości, żeby poszkodowany „odgryzł” sobie cały język. A jeśli go sobie przygryzie (co jest możliwe), to z tego powodu nie umrze. Natomiast, gdy wpychając mu coś na siłę do ust (klucze/zapaliczka/portfel/łyżka – takie rzeczy widziałem), to istnieje ryzyko uszkodzenia zębów, a nawet spowodowania niedrożności dróg oddechowych przez ciało obce.
  • „podczas napadu drgawek należy przypiąć język agrafką do policzka” – podobna bzdura, jak wyżej.
  • „oparzone miejsce należy polać olejem, lub alkoholem” – oparzone miejsce należy chłodzić. I tyle w tym temacie.
  • „podczas uciskania klatki piersiowej połamiemy żebra” – owszem, to możliwe. Natomiast w przypadku, gdy poszkodowany jest nieprzytomny, nie reaguje i nie oddycha jedyną szansą dla niego jest właśnie uciskanie klatki piersiowej, najlepiej połączone z oddechem zastępczym. Nie myślmy więc o negatywnych konsekwencjach, tylko o tym jak możemy pomóc.
  • „gdy dziecko się zadławiło należy umieść jego rączki” – zdecydowanie nie, ponieważ istnieje ryzyko, że ciało obce dostanie się głębiej. Prawidłowe postępowanie opiszę wkrótce.
  • „poszkodowanego nieprzytomnego należy polać zimną wodą” – a powie mi ktoś w jakim celu?
  • „poszkodowanego po wypadku nie należy dotykać, bo może mieć uszkodzony kręgosłup” – owszem, może mieć. Ale w pierwszej pomocy podstawą (oczywiście po zapewnieniu bezpieczeństwa) jest ocena i zachowanie drożności dróg oddechowych. Większość poszkodowanych po urazie umiera właśnie z powodu niedrożności dróg oddechowych…
  • przykładanie lodu na oparzenia – nie! lód obkurczy naczynia krwionośne, a przez to utrudni „oddawanie” ciepła.

 

Mitów jest znacznie więcej, więc gdy mi się coś przypomni, to uzupełnię wpis.


Łańcuch przeżycia

Koncepcja łańcucha przeżycia pokazuje i podsumowuje czynności, jakie należy wykonać, aby resuscytacja krążeniowo – oddechowa była jak najbardziej skuteczna.

Łańcuch przeżycia to cztery połączone ze sobą koła, ogniwa:

  1. Wczesne rozpoznanie i wezwanie fachowej pomocy – aby, jeśli to możliwe zapobiec zatrzymaniu krążenia.
  2. Wczesne rozpoczęcie resuscytacji krążeniowo – oddechowej – aby „kupić czas”, pozwolić poszkodowanemu dotrwać we w miarę dobrej kondycji do czasu przybycia fachowych służb ze sprzętem i lekami. Natychmiastowe podjęcie RKO może zwiększyć szanse przeżycia nawet trzykrotnie. Jeśli osoba udzielająca pierwszej pomocy nie jest przeszkolona z zakresu resuscytacji krążeniowo – oddechowej, dyspozytor przyjmujący zgłoszenie powinien zachęcać do prowadzenia przynajmniej uciskania klatki piersiowej.
  3. Wczesna defibrylacja – aby przywrócić czynność serca. Resuscytacja krążeniowo – oddechowa połączona z wczesną defibrylacją przeprowadzoną w ciągu 3-5 minut od zatrzymania krążenia może skutkować przeżywalnością nawet do 49-75%. Każda minuta opóźnienia defibrylacji zmniejsza prawdopodobieństwo wypisu ze szpitala o ok. 10-12%.
  4. Opieka poresuscytacyjna – aby przywrócić jakość życia. Dalsze, zaawansowane czynności prowadzone w ramach opieki szpitalnej.

Dwa pierwsze ogniwa są w stanie wykonać przypadkowi świadkowie zdarzenia. Jeśli dostępne jest AED (automatyczny zewnętrzny defibrylator) możliwe jest też wdrożenie trzeciego ogniwa łańcucha przeżycia. Jeśli AED nie jest dostępne, trzecie ogniwo wdraża zespół pogotowia ratunkowego.

Mówi się, że łańcuch jest tak mocny, jak najsłabsze ogniwo. W tym przypadku najsłabszym ogniwem jest czynnik ludzki, a konkretniej bezpośredni świadkowie zdarzenia.  Najczęściej świadkowie ograniczają się jedynie do wezwania pomocy (pogotowia ratunkowego), nie podejmując dalszych czynności. Czas dotarcia służba ratowniczych uzależniony jest od wielu czynników, np. odległości od miejsca zdarzenia, natężenia ruchu ulicznego, oznaczenia miejscowości, budynków, czy ilości wyjazdów… W mieście najczęściej jesteśmy w stanie dotrzeć w ciągu ok. 5-8 minut. Poza miastem ok. 10-12 minut. Dlatego tak istotne jest, aby bezpośredni świadkowie zdarzenia podejmowali podstawowe czynności resuscytacyjne.


A gdy nie ma leków?

Wyobraźmy sobie taką sytuację: schronisko wysoko w górach (zaznaczam: schronisko, a nie pensjonat, w które część schronisk zostało przekształconych) – po całodziennym marszu boli nas gardło… Albo po nieświeżej konserwie łapie nas biegunka.

Leków brak, do apteki daleko… Jak sobie radzić?

Czasem warto sobie przypomnieć rady babci:

  • Biegunka – czasem pomaga gorzka czekolada
  • Stłuczenia, zwichnięcia – okłady z zimnej wody z octem
  • Ból gardła – płukanka solna (1 łyżka soli na 1 szklankę wody)
  • Bóle brzucha, biegunka – wódka z pieprzem (50 ml wódki i pieprzu tyle, żeby prawie powstała zawiesina). Tylko proszę nie przesadzać z dawkami;-)
  • Obolałe nogi – wymoczenie nóg w wodzie z mydłem, uniesienie nóg ok. 30 – 40 cm powyżej poziomu ciała (ułatwi odpływ krwi), delikatny masaż
  • Oparzenia słoneczne – okład z kefiru, maślanki, zsiadłego mleka.

 

Zadziała, albo i nie. Ale co nam szkodzi spróbować będąc w sytuacji „awaryjnej”?


Jakie leki zabrać na wakacje?

W temacie o wyposażeniu apteczki pisałem, że standardowo apteczki nie powinny zawierać leków. Jednak planując dalszą podróż, szczególnie w miejsca trudno dostępne, jak np. góry, spływy kajakowe, obozy wędrowne, czy poza granicę kraju, warto zaopatrzyć się w pewne środki farmakologiczne. Nie raz już „ratowałem” znajomych lekami na biegunkę 😉

Podkreślam, że to jedynie przykładowe, proponowane przeze mnie preparaty. Najlepiej by było każdorazowo skonsultować się ze swoim lekarzem rodzinnym, ale wiem, że zdecydowana większość z Was tego nie zrobi.

Proponowany preparaty:

  • Polopiryna, Aspiryna – działa przeciwbólowo, przeciwgorączkowo i przeciwzapalnie
  • Apap, Paracetamol – działa przeciwbólowo, przeciwgorączkowo
  • Ibuprom, Ibum, Nurofen – działa przeciwbólowo, przeciwgorączkowo i przeciwzapalnie
  • Pyralgina – działa przeciwbólowo, przeciwgorączkowo i przeciwzapalnie
  • Laremid, Smecta, Stoperan, Carbo Medicinalis – zwalcza biegunkę
  • No-Spa, Galospa – stosowana w bólach brzucha różnego pochodzenia
  • Allertec WZF, Amertil – stosowane w alergiach, uczuleniach
  • Fastum, Naproxen, Ketonal – maści, żele stosowane w bólach mięśniowo – szkieletowych
  • Altacet – stosowany w obrzękach, stłuczeniach pourazowych
  • Panthenol – pielęgnacja podrażnionej skóry (np. po zbyt długim narażeniu na promienie słoneczne)
  • Fenistil – łagodzi świąd po ukąszeniach owadów, oparzeniach słonecznych

 

Warto zabrać również krem, balsam do opalania, najlepiej z wysokim filtrem.

Jeśli przyjmujemy jakieś leki na stałe, to oczywiście również trzeba je zabrać.

Bardzo ważne! Przed użyciem leku należy zapoznać się z ulotką informacyjną, bądź skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą. Zwracam też uwagę, aby nie stosować kilku preparatów jednocześnie.


Wyposażenie apteczki

Aby skutecznie udzielać pierwszej pomocy warto mieć pod ręką kompletną, dobrze wyposażoną apteczkaapteczkę.

Obowiązek posiadania apteczek dotyczy między innymi:

  • szkół i placówek szkolnych
  • zakładów pracy
  • uczelni wyższych
  • obiektów hotelarskich
  • statków

 

W Polsce  nie ma obowiązku posiadania apteczki w samochodzie, czy motocyklu. Nie ma również określonych norm, wytycznych dotyczących zawartości takiej apteczki. Tutaj podpowiada nam doświadczenie innych, zdrowy rozsądek oraz przeznaczenie apteczki. Inną zawartość będzie miała apteczka, którą chcemy wziąć na wycieczkę rowerową, a inną ta zabrana na wycieczkę wysokogórską.

Proponowana zawartość apteczki samochodowej zgodnie z normą DIN 13164 Plus:

  • 3 kpl. Kompres 10 x 10 cm (2 szt.) sterylny
  • 2 szt. Opaska elastyczna 4m x 6cm
  • 3 szt. Opaska elastyczna 4m x 8cm
  • 1 kpl. Plaster 10 x 6 cm (8szt.)
  • 1 szt. Plaster 5m x 2,5 cm
  • 3 szt. Opatrunek indywidualny M sterylny
  • 1 szt. Opatrunek indywidualny G sterylny
  • 2 szt. Chusta opatrunkowa 40 x 60 sterylna
  • 1 szt. Chusta opatrunkowa 60 x 80 sterylna
  • 2 szt. Chusta trójkątna
  • 1 szt. Koc ratunkowy
  • 1 szt. Nożyczki 14,5 cm
  • 4 szt. Rękawice winylowe
  • 2 szt. Chusteczka alkoholowa
  • 1 szt. Ustnik do sztucznego oddychania
  • 1 szt. Instrukcja udzielania pierwszej pomocy.

 

Osobiście uważam, że lepsze są rękawiczki nitrylowe niż winylowe. Nie ma też większego znaczenia czy nożyczki będą miały 14,5 cm, czy też 13 cm (ważne, żeby cięły), a kompres 10×10 cm, czy 12×12 cm;-) Życie uczy też, że im więcej opatrunków, tym lepiej.

Ceny apteczek są bardzo zróżnicowane, ale za około 30 – 40 zł (zależnie od wielkości) można kupić dobrze wyposażoną.

Warto również mieć w aucie, czy motocyklu kamizelkę odblaskową, dzięki której nawet w słoneczny dzień będziemy lepiej widoczni. A poza tym dzięki kamizelce będziemy postrzegani bardziej profesjonalnie, a wtedy inni chętniej nam pomogą. Czasem przydatne bywa również jakieś źródło światła…

Osobiście uważam, że apteczka nie powinna zawierać leków. Jeśli wyjeżdżamy na dłużej, w tereny trudno dostępne sugeruję przygotować oddzielną saszetkę z podstawowymi, ogólnodostępnymi lekami. Przy wyjazdach poza granicę Polski warto zapoznać się ze stroną: http://poradnik.poland.gov.pl/ oraz z innymi poradnikami, z uwzględnieniem lokalnych uwarunkowań.

 


motocyklisci kalisz gremium kalisz
  • Kategorie

  • Archiwum

  • Zapraszam na Facebooka :-)

  • Moje filmy

    Śnieżka
    Śnieżka
    X Mistrzostwa Polski
    X Mistrzostwa Polski
    Rowerowo...
    Rowerowo...
    Pieszy. No przecież na pasach jest, nie?
    Pieszy. No przecież na pasach jest, nie?
  • © 2011 Jakub Rychlik. Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione. Autor nie ponosi żadnej odpowiedzialności za szkody mogące wyniknąć z niewłaściwego zastosowania prezentowanej na stronie www.jakubrychlik.pl wiedzy w praktyce.
    Motyw iDream: Templates Next , tłumaczenie: WordpressPL | Działa na WP