Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: Access denied for user 'promed'@'localhost' (using password: NIE) in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: A link to the server could not be established in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: Access denied for user 'promed'@'localhost' (using password: NIE) in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: A link to the server could not be established in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: Access denied for user 'promed'@'localhost' (using password: NIE) in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: A link to the server could not be established in /home/promed/domains/jakubrychlik.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197
Dzień z życia | Jakub Rychlik - Part 2

Dzień z życia

Dzień z życia medyka vol. 2.

Pierwsza część cieszy się dużą popularnością (ilość odwiedzić), dlatego postanowiłem opisać kolejny dyżur, tym razem „dzienny”.

11.10 – „zasłabła” – na szczęście nic wielkiego. Dobrzy sąsiedzi skombinowali krzesło i posadzili panią przed blokiem. Pacjentka została w domu.

12.30 – „zasłabła, bóle serca, piła alkohol, 22 lata” – przynajmniej wzywający mówił prawdę z alkoholem. Pacjentka siedzi na murku, wita nas dżentelmen z wytatuowaną historią życia więziennego na ciele. Pan już na wstępie prosi nas: „tylko jej nie zabierajcie!”. Poza ewidentnym upojeniem alkoholowym, do którego się przyznała (oczywiście tylko „dwa piwa”) niewiele jej było. Nasza pacjentka ma też spory atut: rentę po rodzicach… Życzymy szczęścia i do widzenia (albo lepiej nie).

13.20 – „zasłabła, 30 lat” – posłużę się tylko cytatem z filmu: „bo pić, to trzeba umić!”. Do domu spać!

13.45 – „rana stopy” – pechowiec dnia. Wracając ze sklepu nadział się stopą na pęknięty słoik. Nie życzę nikomu źle, ale to wyjazd z kategorii „lubię to” (bo przynajmniej jesteśmy w stanie efektywnie pomóc). Kierunek szpital.

16.40 – „padaczka” – najbardziej schorowana pacjentka na tym dyżurze. Wspólnie z rodziną ustaliliśmy najlepsze rozwiązanie.

 

Przez cały dyżur „leczyłem dobrym słowem”, podałem jeden lek (a w zasadzie to pół) zawiozłem jednego poszkodowanego do szpitala.

 


Dzień (a w zasadzie noc) z życia medyka

Dla ciekawych, jak wygląda nasza praca – przykładowy dyżur:

19.30 – „zasłabł” – potencjalny poszkodowany słodko spał na chodniku. Spał, bo wypił ok. 1 litra wódki (tak przynajmniej mówił). Wolny kraj, nie? „Przylać takiemu!” – doradzała starsza pani wyglądająca przez okno 🙂 Skończyło się „hotelem” przy Komendzie Miejskiej Policji.

21.30 – „upadł, nie może oddychać, pod wpływem alkoholu” – ktoś wezwał, ale poczekać na pogotowie to już nie był łaskaw. Poszkodowany leżał pod własnym mieszkanie (tak mówili sąsiedzi), gdzie oczywiście nikt nie otwierał. Czy „upadł”, czy miał inną „przygodę” (co bardziej prawdopodobne)? Któż to wie. Skończyło się szpitalem.

22.50 – „rana ręki, silne krwawienie” – wybijanie szyby ręką, to zdecydowanie nie jest dobry pomysł. Nie jest też dobrym pomysłem barykadowanie drzwi (strażacy prędzej, czy później je wyważą), ani stawianie się Policji, czy też niektórym medykom. Kolega Policjant stwierdził, że pierwszy raz słyszał, żeby ktoś, kto wcześniej odpiął pasy, teraz błagał o ich ponowne zapięcie 😉 Po pewnych perypetiach (także podczas transportu), ale skończyło się szpitalem.

00.30 – „pobity” – Wchodzimy przez gustownie wyważone drzwi (sam bym chyba tego lepiej nie zrobił 😉 ), „dobry, co się stało”? „Nic” – odpowiada zakrwawiony, poobijany dżentelmen. „Dziękuję, życzymy zdrowia” (oczywiście skracam i upraszczam sytuację).

04.00 – „pobity” – chyba największy pechowiec tego wieczora. Człowiek chce się iść pobawić, ale ktoś niestety mu w tym przeszkodził. Udało się znaleźć tego „ktosia”, więc istnieje szansa, że poniesie zasłużoną karę. Przy okazji rada: na papierosa zawsze lepiej wyjść z kilkoma znajomymi, niż samemu. Kierunek – szpital.

Wesoło, nie? A niektórzy mimo wszystko lubią tą robotę 🙂

A tak przy okazji, kto pamięta utwór Vanessy Paradis: „Joe le taxi” ? Zwracam uwagę na wymowę tytułu (żule taxi) 😉

Wszystkie opisane przeze mnie zdarzenia są autentyczne. Z oczywistych względów nie podaję personaliów pacjentów, ani dokładnej lokalizacji zdarzenia. Czasem zdarza mi się nadawać pacjentom imiona, które są fikcyjne. Godziny zdarzeń podawane są orientacyjnie.


motocyklisci kalisz gremium kalisz
  • Kategorie

  • Archiwum

  • Zapraszam na Facebooka :-)

  • Moje filmy

    Śnieżka
    Śnieżka
    X Mistrzostwa Polski
    X Mistrzostwa Polski
    Rowerowo...
    Rowerowo...
    Pieszy. No przecież na pasach jest, nie?
    Pieszy. No przecież na pasach jest, nie?
  • © 2011 Jakub Rychlik. Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione. Autor nie ponosi żadnej odpowiedzialności za szkody mogące wyniknąć z niewłaściwego zastosowania prezentowanej na stronie www.jakubrychlik.pl wiedzy w praktyce.
    Motyw iDream: Templates Next , tłumaczenie: WordpressPL | Działa na WP